Sprzeciwiając się utartym zwyczajom, demonstrujemy postawę „zrób to wolniej”. Bez stresu, sztucznych przyspieszaczy, czy zdania „nie mam czasu”. Dzisiaj luksusem jest przejęcie kontroli nad własnym życiem i jego tempem. Zwolnij.
fot. Marek Straszewski Zuza Bu na trawie
Włosi, od których wszystko się zaczęło, w 1986 roku powiedzieli „tak” tradycyjnemu wędzeniu, duszeniu, marynowaniu i dojrzewaniu. Mowa tutaj o namiastce Slow Food, organizacji, która chce chronić od zapomnienia wszystkie „ginące gatunki” potraw. Inicjatywa jedzeniowa została nazwana Arką Smaku (
The Ark of Taste), co jest wyraźnym odwołaniem do biblijnej arki Noego, zagrożonej przez potop żywności typu
fast food.
W Polsce po raz pierwszy stało się głośno o ślimaku w 2002 roku. Mięczak, jako symbol ruchu
Slow Food, który w swej naturze jest powolny, pokazuje część życia zupełnie nie pasującego do współczesnego świata. U nas organizacja lansuje naturalny tryb życia i jedzenie organiczne. Hasło przewodnie to "Odkrywanie smaków zamiast biernego ich przyjmowania”. Bez polepszaczy smaku i zapachu, ale z
czarną ceramiką, czyli
La Chamba. Cóż to takiego? „Naturalne zachowywacze naturalności”, a dokładniej
ręcznie wykonane naczynia z
czarnej gliny, w których można piec i gotować, a przyrządzone w nich potrawy idealnie zachowują swój smak i aromat.
Garnek z czarnej ceramiki
W centrum Warszawy, na drugim piętrze Cafe Colombia, gdzie można się napić kawy Arabiki, mieści się Galeria Artesania, w której znajduje się rękodzieło artystyczne wytwarzane przez rzemieślników-artystów w małych miasteczkach w Kolumbii, Meksyku i Wenezueli. Oprócz
czarnej ceramiki galeria oferuje ręcznie malowane szkło – talerze i kieliszki, misy i wazony z traw, hamaki z grubego, kolorowego płótna, drewniane tace z ceramiczną dekoracją, które pozwalają delektować się
slow life.
Cafe Colombia, Mokotowska 52, rower Gazelle
Slow food nie należy traktować jako mody, przelotnego trendu. To walka z wszelako rozumianą cywilizacją
instant. Jedzenie w spokoju, powoli, bez pośpiechu i w skupieniu oraz kontakt z naturą wyostrzą w nas zmysły, dzięki czemu tak wiele nowych smaków, wrażeń nie umknie nam dosłownie sprzed nosa.
By żyć w stylu
slow, należy zwolnić, wręcz zatrzymać pęd życia, ukłonić się w stronę natury. Mniej czasu poświęcać na codzienne obowiązki, pracę i zdobywanie rzeczy materialnych, a więcej na kontakt z przyrodą. Warto zacząć od
roweru. Codzienna droga do pracy ścieżkami rowerowymi, które znajdują się tuż przy parkach, jest dobrym początkiem. Taki codzienny, obowiązkowy wypoczynek na łonie natury przywraca spokój i działa wyciszająco na cały organizm, jest ukojeniem i dla ciała, i dla duszy. Zwolennicy idei życia
slow przekonują, że dzięki temu odzyskamy poczucie zadowolenia i wewnętrznej harmonii.
Magdalena Romanowicz
Przeczytaj również:
Kawa fair trade smakuje luksusowo
Ręcznie robione torebki Nowińska
Absurd z poliestru - ekologia w modzie
Organic design: inspiracja naturą
Zobacz również:
Top10tastes ROWERY - designerskie rowery